• Wpisów: 11
  • Średnio co: 139 dni
  • Ostatni wpis: 4 lata temu, 17:02
  • Licznik odwiedzin: 1 917 / 1671 dni
 
highwaytoheaven
 
Rozpoczęłam swoją nową przygodę z takim trybem życia wraz z pierwszym dniu wiosny. Założyłam bloga, by się bardziej "kontrolować". Poza tym mam cichą nadzieję, że ktoś, kto katuje się restrykcyjnymi dietami zajrzy tu i skłoni go to do refleksji nad tym, kim chce kiedyś być.

`Zero słodyczy!
Od kilkunastu dni wcale ich nie jem. Jedynie w dniu urodzin mamy skusiłam się na jedną pralinkę. I wiecie co? Nie chciałam więcej, a dwa miesiące temu mogłabym zjeść i pół paczki np. podczas nauki. Wcale mi ich nie brakuje. Można się odzwyczaić, a cukier mózgowi dostarczać pod innymi postaciami - zdrowszymi.
Tyczy się to również kolorowych napojów - po co wlewać w siebie coś tak niedobrego, skoro można napić się wody z dodatkiem cytryny, miodu i listkiem mięty?

`Nie dla jedzenia na mieście!
Mam świadomość tego, że z tym będzie źle. Nie jestem w stanie zabierać z domu jedzenia na cały dzień, a czasami spędzam na uczelni 12 okrągłych godzin. Kusi, żeby zjeść ciepły posiłek na stołówce. Mimo, że to zwykły kotlet z ziemniakami, wcale nie musi być zdrowy i odżywczy. Rozwiązaniem w napadach głodu będzie piekarnia, warzywniak i jogurty lub kefiry do zakupienia na szybko.

`Nie dla jedzenia późnym wieczorem!
Wracam o 22 do domu, zjadłabym konia z kopytami, a potem szybki prysznic i spać. Kolejnego dnia to samo, kolejnego też, i kolejnego... A za pół roku będzie to samo, co przed kilkoma laty. Rozwiązanie? Szklanka kefiru, nie szybki prysznic, ale długa (o ile czas pozwoli) kąpiel i dopiero sen.

`Nie podjadamy między posiłkami!
Już się nauczyłam odmawiać, gdy ktoś podsuwa mi paczkę M&Msów, albo chociaż wafle ryżowe, które de facto wcale tak dobre na diecie nie są.

`Gotowa? Start!
Piękna pogoda, słońce świeci, ptaszki śpiewają, po co więc kisić się w autobusach? Lepiej przejść te 2 km na piechotę. Zajmie ci to 20 min, a nogi trochę się rozruszają.

Podstawowa zasada brzmi: NIE LICZYMY KALORII, LICZYMY SIĘ ZE SWOIM ZDROWIEM. DOSTARCZAMY ORGANIZMOWI TEGO, ZA CO NAM PODZIĘKUJE. JEDYNIE TO SPRAWI, ŻE BĘDZIEMY PROMIENIEĆ I NA ZEWNĄTRZ, I WEWNĄTRZ.

Wiem, że z regularnością wpisów może być różnie. Ale to wina mojego planu zajęć. Wiedzcie, że chociaż czasem nie napiszę, to trzymam się swoich postanowień.
Ciężko też będzie z regularnymi ćwiczeniami. Chciałabym postawić na kształtowanie mięśni, ale zwyczajnie nie mogę sobie pozwolić na częste ćwiczenia. Chyba, że rozciągnę matę na korytarzu uczelni i tam będę się gimnastykować. :D

Nie możesz dodać komentarza.