• Wpisów:11
  • Średnio co: 134 dni
  • Ostatni wpis:4 lata temu, 17:02
  • Licznik odwiedzin:1 785 / 1611 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Wczoraj przeszłam małe "załamanie" i już prawie zboczyłam z dobrej drogi... Masa nauki + mało czasu + potrzeba doładowania energii i już prawie sięgnęłam po jakąś zbrodniczą przekąskę! Na szczęście dzięki silnej woli i technice liczenia od dziesięciu wspak zdecydowałam się tylko na mocną kawę z niewielką ilością mleka i cukru trzcinowego. Dobry energetyk! Uczyło mi się znacznie przyjemniej do późnego wieczora.

Ominęłam jakoś ochotę na słodycze. Kawę lekko posłodziłam - mózg dostał glukozy i to mi wystarczyło. W ogóle teraz nie mam ochoty na słodycze, a jeśli chcę zjeść coś na słodko, wybieram garstkę rodzynek albo banana.

Nieprędko chyba skuszę się na czekoladę - moja cera się zdecydowanie poprawiła. Jest bardziej promienna i o ile czasem zdarzały się niespodzianki, teraz nie wyskakuje nic. A słodycze przestałam jeść całkiem niedawno. To dobry znak.
 

 
Po raz drugi laminowanie. Chciałam wrzucić zdjęcia, ale okazało się, że nie da się uchwycić efektów. Zdjęcia "przed i po" wyglądały niemal identycznie, ja zaś zauważyłam i poczułam sporą różnicę.

Po ostatnim laminowaniu efektów było względnie mało. Dziś widzę jednak jeszcze ładniejszy połysk włosów, są jeszcze bardziej elastyczne i mięsiste, oraz jest ich wyraźnie więcej.

Polecam zabieg nawet posiadaczkom tak cienkich włosów, jakie ja mam! Jeśli nie pomoże, to jednorazowy zabieg, by się przekonać co i jak, na pewno nie zaszkodzi.


Dzisiejszy bilans wygląda następująco:
owsianka ze startym jabłkiem i bananem oraz dodatkiem cynamonu
kefir
bułka ziarnista z piersią z kurczaka, sałatą, pomidorem i czerwoną cebulką
pieczony łosoś ze szpinakiem

A dla "osłodzenia" piękne pogody za oknem - niesłodzona mrożona kawa. Piłam co prawda w kawiarni (podczas gdy koleżanka zamówiła kawał ciasta i mrożoną kawę z bitą śmietaną i lodami), ale w domu można zrobić ją w równie prosty sposób: zmrozić lekko kawę, zmiksować z mlekiem na lekką piankę, na dno wysokiej szklanki do kaw mrożonych wlać amaretto według uznania i można się delektować.

Godzinny nordic walking był dziś niezwykle przyjemny. Wiosna, ach to ty!

I optymistyczny akcent, akcent miłosny, chociaż ja aktualnie nie jestem zakochana, to piosenka jest piękna:
 

 
No to lecimy z podsumowaniem dnia.

bułka ziarnista z serem białym i miodem
jabłko
sok pomidorowy 250 ml
pomidorowa z ryżem
dwa sucharki
jajecznica i chleb mieszany pszenno-żytni

Zielona herbata, kawa bez dodatków, woda.

Godzina nordic-walkingu.

Doszłam do wniosku, że trzeba zrzucić kilka kilogramów. Niejedzenie słodyczy i mega zdrowa dieta to taki start - od dzisiaj zaczynam! 3 kilogramy w dół, zauważalna różnica i będę zadowolona! Mimo, że wyszło mi dziś dość mało kalorii (ok. 1000), to nie czułam głodu. Byłam dziś dość zabiegana.
  • awatar PannaJustyna: @Kansen: Zaopatrz się nie tylko w warzywa ale także w serki,jogurty o niskiej zawartości tłuszczu..oraz ryby czy drób :)
  • awatar PannaJustyna: Zjadłaś dziś trochę mało :) Wiesz że organizm nawet jeśli nie ćwiczysz to spala 1500 kalorii ?;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Powinno się zjadać pięć porcji warzyw i owoców dziennie. 5 porcji równa się 400 g, 200 g warzyw i 200 g owoców. W tym wpisie pięć kolorów warzyw i owoców oraz ich właściwości.



1. ŻÓŁTE, POMARAŃCZOWE
Barwniki w nich występujące to karotenoidy. Najpopularniejszym jest beta karoten. Jest prowitaminą A - witaminy, która pomaga nam utrzymać w idealnym stanie włosy, paznokcie i skórę. Ważną jej zaletą jest wspomaganie funkcji oka. Odpowiada za wzrost komórek nabłonkowych i za ich prawidłowe funkcjonowanie. Karotenoidy to doskonałe przeciwutleniacze, których nasz organizm sam niestety nie potrafi zsyntetyzować. Dzięki nim utrzymasz swoje kości i stawy mocne i sprawne oraz wspomożesz układ krwionośny.

`Banan - jedna sztuka ma około 100 kcal. Świetnie syci, jest idealnym dodatkiem do koktajli i owsianek. Wybieraj banany te, które nie są już zielone. Mocno żółte, nawet takie z lekkimi brązowymi plamami mają więcej cukrów złożonych, niż niedojrzałe. Kupione lekko zielone dojrzewają w temperaturze w ciągu dwóch dni, miękną i nabierają lepszego, słodkiego smaku.

Banany, marchew, cytrusy, papryka - wszystkie słoneczne witaminki zawierają karotenoidy.



2. BIAŁE
Każdy chyba zna domowe sposoby na przeziębienie: syrop z cebuli, mleko z czosnkiem. No właśnie! Są to znakomite naturalne sposoby na infekcje dzięki swoim przeciwzapalnym i bakteriobójczym właściwościom. Czosnek, cebula, por - naturalne lekarstwa, które mogą działać bardzo skutecznie.
Zawierają flawonoidy - przeciwutleniacze i allicyny - związki chemiczne działające bakteriobójczo.

`Domowy syrop z cebuli na przeziębienie jest bardzo prosty w wykonaniu. Należy tylko jedną pokroić cebulę, umieścić ją w czystym słoiku, zasypać łyżką czy dwiema cukru, zakręcić i odstawić na co najmniej kilka godzin, by puściła soki.

`Przy przeziębieniu warto dodawać czosnek do sałatek czy jeśli ktoś lubi - do gorącego mleka.





3. NIEBIESKIE
Cała gama kolorów - od niebieskich borówek i jagód, poprzez fiolet śliwek czy kapusty czerwonej, aż po istną czerń aronii czy czarnych porzeczek. Zawierają dużą ilość antocyjanów - silnych przeciwutleniaczy, które wykazują także właściwości przeciwinfekcyjne, poprawiają wygląd włosów, skóry, paznokci. Antocyjany w dużych ilościach występują także w czerwonych owocach i warzywach! Dzięki właściwościom przeciwinfekcyjnym, żurawina świetnie wspomaga układ moczowy w walce z infekcjami.



`Sok z aronii zbawienny dla nadciśnieniowców lub osób często zapadających na choroby infekcyjne. Oprócz farmakoterapii mogą oni dodawać sok z aronii do herbaty lub do wody.
Wystarczy kilogram aronii gotować przez ok. 30 min w szklance wody z dodatkiem pół kilograma cukru. Po ugotowaniu należy przecedzić sok i odstawić do ostygnięcia.


4. CZERWONE

Buraki, czerwona papryka, pomidory, rzodkiewka, czerwona porzeczka, truskawki, wiśnie... Ogrom warzyw i owoców, które działają jak mali cudotwórcy: wspomagają układ krwionośny, obniżają poziom cholesterolu, działają przeciwnowotworowo, pomagają wzmacniać naczynia krwionośne. Zawierają duże ilości potasu i antocyjanów.

`Jedna butelka 300 ml soku pomidorowego to solidna porcja zdrowia. Możesz wybrać z pieprzem, tabasco, z dodatkiem soli w zależności od upodobań. Jest małokaloryczny (17kcal/100ml) , więc nie zaszkodzi diecie odchudzającej. Zawarty w nim potas wspomoże pracę serca poprzez regulację skurczów i ciśnienia, ale także pomoże ci zwalczyć uporczywe i bolesne skurcze mięśni.



5. ZIELONE
Błonnik, kwas foliowy, chlorofil (zielony barwnik znany z lekcji biologii).
Brokuły, groszek, kapusta, natka pietruszki, kiwi, szpinak - regulują perystaltykę jelit, są bogate w całą gamę witamin. Poprawiają stan skóry, włosów, paznokci, poprawiają odporność, opóźniają procesy starzeniowe i działają przeciwnowotworowo. Pozwalają usunąć również toksyny z organizmu.

`Czy wiesz jak cennym źródłem witaminy C jest natka pietruszki? 100 g natki pietruszki zawiera 178 mg kwasu askorbinowego. Dla porównania - pomarańcze już tylko ok. 50.

`Brokuły mogą być świetnym dodatkiem do posiłku. Można podawać je z kurczakiem w ziołach oraz sosem serowym (60 g startego żółtego sera i łyżkę śmietany lub jogurtu naturalnego dodać do pięciu łyżek mleka doprowadzonych do wrzenia, stale mieszając dodać szczyptę soli, pieprzu i gałki muszkatołowej).





Oczywiście to tylko krótkie notki na temat niektórych zbawiennych właściwości warzyw i owoców. Gdybym chciała pisać obszernie o każdych, musiałabym założyć nie bloga, ale napisać książkę. Jedyny morał jaki z tego płynie, to fakt, że warzywa i owoce powinniśmy jadać jak najczęściej, przecież to samo zdrowie, mnóstwo witamin i niezbędnych nam do życia substancji. Poza tym świetnie smakują i są tak mało kaloryczne! Garść nachos to 150 kcal. Garść plasterków świeżej marchewki... 10. A przyjemność z chrupania taka sama.
 

 
Wczoraj nie byłam specjalnie zadowolona. Dziś rano jednak stwierdziłam, że jeszcze nigdy nie miałam takich włosów kilkanaście godzin po myciu!

`Są mięsiste, chociaż wciąć nie są gęste, wyglądają na o wiele silniejsze.
`Miękkie i sypkie jak nigdy.
`Połyskują jak tuż po farbowaniu intensywnie złotą farbą.

Myślę, że w środę powtórzę zabieg. Jeśli będę miała możliwość, wstawię zdjęcia przed i po.
  • awatar skinny love .: dziękuję bardzo:)! No, całkiem możliwe. Napisałam, bo nie byłam pewna, czy o tym wiesz. Ja mimo wszystko chyba i tak bym się bała tak często laminować:) Poobserwuję Twój blog, ciekawią mnie zdjęcia przed i po. i koniecznie daj znać,czy jak częściej się laminuje to czy nic złego się nie dzieje:)!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Patrzcie jakie perełki:




Zachęcam do zjadania orzechów w ramach podwieczorku lub drugiego śniadania, jako dodatek do owsianki, jogurtu naturalnego lub sałatki owocowej czy nawet warzywnej.
 

 
Od dawna interesuję się domowymi sposobami na piękne włosy i cerę. Zdecydowałam, że i takie treści mogę tu zamieszczać.

`WŁOSY mam blond, cienkie, często przyklapnięte. Sięgają za łopatki, są delikatnie, skłonne do wypadania i wrażliwe. Szybko się przetłuszczają.
Myję je codziennie, często zmieniam szampony i odżywki. Od czasu do czasu stosuję jedwab BioSilk lub serum arganowe Avon. Nie suszę ich, nie prostuję. Nigdy ich nie farbowałam - za bardzo lubię ich złoty odcień.

`CERĘ mam mieszaną, ze skłonnością do zapychania, w strefie T wiele zaskórkików, z którymi bezskutecznie walczę. Jest blada, czasami widać na niej naczynka, dość szybko jednak znikają. Pryszcze tylko sporadycznie, głównie przed miesiączką lub gdy zjem coś niekorzystnego. Myję ją codziennie pianką hipoalergiczną Biały Jeleń, rano przemywam tonikiem Zjaja do cery mieszanej. Wieczorem stosuję kremy Bambino pielęgnacyjny lub Nivea Soft.
`SZUKAM sposobu na uczynienie włosów puszystymi i gęstymi oraz idealne oczyszczenie cery.


Do laminowania włosów przymierzałam się wieki. Bałam się o to, że włosy staną się posklejane i jeszcze bardziej przyklapnięte. Stwierdziłam, że skoro mam zajęcia jutro dopiero wczesnym popołudniem, to gdyby coś nie wyszło, jeszcze zdążę umyć rano włosy.

Rozpuściłam łyżkę zwykłej żelatyny w niewielkiej ilości wody (jakieś 2 łyżki) i zmieszałam z łyżką maski Kallos Keratin (http://wizaz.pl/kosmetyki/produkt.php?produkt=57838). Nałożyłam na całą długość włosów, oszczędzając raczej skórę głowy. Zawinęłam je w zwykłą torebkę foliową, następnie rozgrzanym uprzednio na kaloryferze ręcznikiem. Trzymałam to na głowie 45 minut, spłukałam letnią wodą i umyłam włosy niewielką ilością (dosłownie kropelką) szamponu, by zniwelować zapach żelatyny. Wysuszyłam włosy - nie mogłam doczekać się efektu.

`Pierwszy efekt? Zerowy. Włosy takie jak zawsze po myciu i suszeniu: miękkie, idealnie proste, sypkie, dobrze się rozczesywały. Śmiem jednak twierdzić, że to zasługa rewelacyjnej maski Kallosa.
`Po upływie około godziny, dwóch zauważyłam ich większy połysk i nic więcej.

Mimo, że wielkich efektów brak, ponowię zabieg za jakieś 4 dni. Może po drugim laminowaniu będą lepiej wyglądać.


_____________________________________________

To co dzisiaj zjadłam, żeby polepszyć stan swojej skóry i włosów od wewnątrz?
`owsianka z dżemem wiśniowym
`jabłko i dwie mandarynki
`pierś z kurczaka w ziołach, pieczone ziemniaki w mundurkach i surówka z kapusty pekińskiej i papryki czerwonej
`maca zwykła z serkiem wiejskim i ogórkiem
`jajko na twardo z selerem naciowym i kromka chleba z masłem


5 małych porcji, byłam syta cały dzień i w dodatku nie jest to jakaś drastyczna ilość kalorii.

Cudowna piosenka z pięknym teledyskiem na wieczór:

Polecam posłuchać.
  • awatar skinny love .: z tego co słyszałam, laminowanie włosów to zabieg, który powinno się robić nie częściej niż raz na 2 tygodnie! a co do efektu to rzeczywiście jest świetny:)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Awokado jest owocem bardzo kalorycznym (jedna średnia sztuka pozbawiona części niejadalnych, ważąca 140 g ma 224 kcal i aż 21,4 g tłuszczu, http://www.ilewazy.pl/awokado). Jest to jednak niewątpliwie samo zdrowie!

`Zawiera witaminy z grupy B, K, E, C, wiele mikro i makroelementów.
`Zawiera same zdrowe, nienasycone tłuszcze.
`Zawiera polifenole i flawonoidy, dzięki czemu działa przeciwzapalnie.
`Działa przeciwnowotworowo.

źródło: http://www.greenparenthood.com/blog/2011/04/06/10-great-health-benefits-of-avocado/

Oprócz wielu przepisów na sałatki czy inne potrawy z awokado, jakie możemy znaleźć w internecie, od siebie mogę polecić prostą i smaczną pastę:

SKŁADNIKI:
1 awokado
1/2 opakowania sera feta (ok. 135 g)
ząbek czosnku
przyprawy: pieprz, sól

Awokado przekrawamy na pół, wyjmujemy pestkę i oddzielamy owoc od skórki. Czosnek przeciskamy przez praskę. Do miski wrzucamy awokado, ser feta i czosnek. Blendujemy na gładką masę. Doprawiamy do smaku według uznania.

Pasta jest doskonała do kanapek, tostów, sucharków.
 

 
Zielona herbata, czyli sposób na usunięcie z organizmu toksyn. Ma cudowny, delikatny smak i aromat. Najlepsza jest liściasta. Ja swoją kupuję w Carrefourze za 4zł/100g.

Jakie są właściwości zielonej herbaty?
`Wprowadza organizm w stan odprężenia i relaksacji.
`Zapobiega procesom kancerogennym.
`Pomaga w wydaleniu z organizmu toksyn i szkodliwych związków.
`Przyspiesza przemianę materii.
`Jest świetnym źródłem antyoksydantów.
`Obniża ciśnienie krwi.
`Działa przeciwzapalnie.

źródło: http://www.naturaherbaty.pl/

Jak parzyć taką herbatę? Łyżeczka herbaty liściastej na filiżankę, najlepiej z zaparzaczem. 3 minuty pod przykryciem powinny wystarczyć. Na każdym opakowaniu znajdziecie instrukcję co do optymalnej temperatury. Zwykle wynosi ona 70-80 stopni. Wbrew pozorom nie trzeba czekać wieki, by się napić tak parzonej herbaty. Ja się już przyzwyczaiłam - gotuję wodę, wlewam do kubka i czekając, aż przestygnie robię inne rzeczy.

Ale, Ale! Ma ona też swoje wady! Nie powinno się popijać zieloną herbatą leków (mogą nie działać one w prawidłowy sposób) i posiłków, ograniczyć do minimum spożywanie jej powinny kobiety karmiące i ciężarne. Poza tym, jak każda herbata czy kawa, powoduje ona przebarwienia zębów. Odpowiednia higiena jamy ustnej powinna jednak przywrócić harmonię. Plusy zdecydowanie przewyższają minusy.

Mam świadomość, że nie każdemu może odpowiadać smak zielonej herbaty. Można jednak po zaparzeniu dodać do niej plasterek cytryny, kawałek korzenia imbiru i miodu czy innych ulubionych dodatków.


 

 
Rozpoczęłam swoją nową przygodę z takim trybem życia wraz z pierwszym dniu wiosny. Założyłam bloga, by się bardziej "kontrolować". Poza tym mam cichą nadzieję, że ktoś, kto katuje się restrykcyjnymi dietami zajrzy tu i skłoni go to do refleksji nad tym, kim chce kiedyś być.

`Zero słodyczy!
Od kilkunastu dni wcale ich nie jem. Jedynie w dniu urodzin mamy skusiłam się na jedną pralinkę. I wiecie co? Nie chciałam więcej, a dwa miesiące temu mogłabym zjeść i pół paczki np. podczas nauki. Wcale mi ich nie brakuje. Można się odzwyczaić, a cukier mózgowi dostarczać pod innymi postaciami - zdrowszymi.
Tyczy się to również kolorowych napojów - po co wlewać w siebie coś tak niedobrego, skoro można napić się wody z dodatkiem cytryny, miodu i listkiem mięty?

`Nie dla jedzenia na mieście!
Mam świadomość tego, że z tym będzie źle. Nie jestem w stanie zabierać z domu jedzenia na cały dzień, a czasami spędzam na uczelni 12 okrągłych godzin. Kusi, żeby zjeść ciepły posiłek na stołówce. Mimo, że to zwykły kotlet z ziemniakami, wcale nie musi być zdrowy i odżywczy. Rozwiązaniem w napadach głodu będzie piekarnia, warzywniak i jogurty lub kefiry do zakupienia na szybko.

`Nie dla jedzenia późnym wieczorem!
Wracam o 22 do domu, zjadłabym konia z kopytami, a potem szybki prysznic i spać. Kolejnego dnia to samo, kolejnego też, i kolejnego... A za pół roku będzie to samo, co przed kilkoma laty. Rozwiązanie? Szklanka kefiru, nie szybki prysznic, ale długa (o ile czas pozwoli) kąpiel i dopiero sen.

`Nie podjadamy między posiłkami!
Już się nauczyłam odmawiać, gdy ktoś podsuwa mi paczkę M&Msów, albo chociaż wafle ryżowe, które de facto wcale tak dobre na diecie nie są.

`Gotowa? Start!
Piękna pogoda, słońce świeci, ptaszki śpiewają, po co więc kisić się w autobusach? Lepiej przejść te 2 km na piechotę. Zajmie ci to 20 min, a nogi trochę się rozruszają.

Podstawowa zasada brzmi: NIE LICZYMY KALORII, LICZYMY SIĘ ZE SWOIM ZDROWIEM. DOSTARCZAMY ORGANIZMOWI TEGO, ZA CO NAM PODZIĘKUJE. JEDYNIE TO SPRAWI, ŻE BĘDZIEMY PROMIENIEĆ I NA ZEWNĄTRZ, I WEWNĄTRZ.

Wiem, że z regularnością wpisów może być różnie. Ale to wina mojego planu zajęć. Wiedzcie, że chociaż czasem nie napiszę, to trzymam się swoich postanowień.
Ciężko też będzie z regularnymi ćwiczeniami. Chciałabym postawić na kształtowanie mięśni, ale zwyczajnie nie mogę sobie pozwolić na częste ćwiczenia. Chyba, że rozciągnę matę na korytarzu uczelni i tam będę się gimnastykować.
 

 
W zdrowym ciele zdrowy duch, tak mówi przysłowie. Szczera prawda! Bo o ile lepiej czujemy się, gdy nic nam nie dolega?

Na tym blogu będę głównie zamieszczać treści związane ze zdrowym trybem życia, dietetyką, pojawią się ciekawostki żywieniowe, czasem może przepisy lub lifestyle'owe drobnostki.

A kim ja jestem? Młodą dziewczyną, która ma za sobą czas diet, odchudzania się i eksperymentów na swoim ciele. Dziewczyną, która w końcu uświadomiła sobie, że ładne ciało to nie tylko tabele kalorii i ważenie się co tydzień, ale przede wszystkim racjonalne żywienie.

Dietetyką zainteresowałam się w liceum, gdy zaczęłam się odchudzać. Byłam strasznie zakompleksiona, moja tusza była jednym z tych kompleksów. Zaczęłam od chodzenia spać z lekkim ssaniem w żołądku. Lekki, małokaloryczny posiłek na 3 godziny przed snem (zwykle jabłko z bananem, serek wiejski lub jakieś warzywa). Potem zainteresowało mnie słowo kaloria, doszły analizy opakowań produktów i liczenie kalorii.
Co chciałam zrzucić - zrzuciłam i wkrótce mogłam zacząć cieszyć się tym, że mogę kupować ubrania nie 42, ale 38, mogłam cieszyć się zazdrosnymi spojrzeniami koleżanek i pokrzepiającymi słowami ze strony rodziny. Dobre nawyki żywieniowe (ograniczenie cukrów prostych, tłuszczów czy śmieciowego jedzenia i napojów) zostały, doszły niestety nowe obsesje. Porównywałam się do innych ludzi i pragnęłam kolejnych zmian, również sylwetki. Nadal nie podobało mi się w sobie wiele rzeczy. W końcu uświadomiłam sobie, że naturę nie do końca mogę zmienić. Zaczęłam pracować nie tyle nad swoim ciałem, co nad duszą - w moje życie wkroczyło pozytywne myślenie. Zaczęłam lepiej się ubierać, malować, mogłam w ten sposób odciągnąć swoją i innych uwagę od moich kompleksów. Teraz nie przeszkadzają mi one w ogóle - akceptuję siebie.

Pięć miesięcy temu drastycznie zmienił się mój tryb życia i rozkład dnia. Nie zawsze miałam czas i ochotę dopilnować tego, co jem, sięgałam po słodycze i słodkie napoje coraz częściej. Dość! Od miesiąca staram się je ograniczać. Wychodzi mi to całkiem nieźle.

Taki jest zamysł tego bloga: aby motywować siebie i innych do zdrowego trybu życia. Mam nadzieję, że mi się to uda.

Musimy pamiętać, że zdrowa dieta, odpowiednia dawka ruchu zapewni nam piękny wygląd. Piękną sylwetkę, skórę, włosy i paznokcie.